Kontrakt, który miał wzmocnić pozycję OpenAI, obrócił się przeciwko firmie
OpenAI liczyło, że współpraca z amerykańskim Departamentem Obrony umocni jego wizerunek wiarygodnego partnera technologicznego. Zamiast tego ChatGPT zaliczył spektakularny spadek zaufania, a konkurencyjny Claude od Anthropic zyskał nagłą popularność jako „etyczna" alternatywa.
Jak doszło do kontrowersyjnej umowy z Pentagonem
OpenAI podpisało kontrakt z Departamentem Obrony USA, który przewiduje wykorzystanie jego modeli sztucznej inteligencji — w tym ChatGPT — w zadaniach związanych z bezpieczeństwem narodowym. Nie chodzi o jednorazowe zastosowanie, lecz o szeroki framework umożliwiający różne wdrożenia: od analizy danych po wspomaganie decyzji w scenariuszach wrażliwych strategicznie.
Szczególnie znamienne jest to, co wydarzyło się tuż wcześniej. Anthropic — największy rywal OpenAI — odmówił podpisania dokładnie takiej umowy. Tamtejsze kierownictwo wyznaczyło jasne granice: żadnego udziału w w pełni autonomicznych systemach uzbrojenia, żadnego uczestnictwa w masowej inwigilacji własnych obywateli.
Anthropic powiedziało „nie" — OpenAI złożyło podpis i natychmiast zostało okrzyknięte „oportunistycznym" graczem.
Sam Altman, szef OpenAI, przyznał z czasem, że komunikacja wokół tej umowy była pośpieszna i słabo przygotowana. Wielu obserwatorów odczytało to tak, że firma celowo wykorzystała odmowę Anthropic, by samemu wepchnąć się w drzwi Pentagonu.
Czego Anthropic kategorycznie odmawia
Spór dotyczy bardzo konkretnych scenariuszy militarnego zastosowania AI. Departament Obrony poszukuje modeli zdolnych do analizy ogromnych ilości danych w czasie rzeczywistym — zdjęć satelitarnych, nagrań z dronów, raportów wywiadowczych. Celem jest szybsze rozpoznawanie złożonych sytuacji i sprawniejsze przygotowywanie decyzji operacyjnych.
Anthropic co do zasady akceptuje współpracę z instytucjami rządowymi, jednak wyznacza przy tym dwa absolutnie nieprzekraczalne warunki:
- Żadnych w pełni autonomicznych systemów uzbrojenia — Claude nie może być częścią łańcucha decyzyjnego, w którym ostateczny wyrok o życiu i śmierci nie należy już do człowieka.
- Żadnej masowej inwigilacji wewnątrz kraju — a w szczególności żadnego systematycznego śledzenia własnych obywateli przez organy państwowe.
Te warunki kolidują z oczekiwaniami aparatu obronnego. W rezultacie Anthropic trafiło na nieoficjalną czarną listę rządu USA i utraciło dostęp do intratnych kontraktów państwowych. Paradoksalnie, wielu ekspertów widzi właśnie w tej postawie ważny punkt równowagi wobec rosnących ambicji militarnych.
Zaskakującym wątkiem jest doniesienie medialne, według którego Claude bywa jednak używany w kontekstach bezpieczeństwa — między innymi w związku z napięciami między USA, Izraelem i Iranem. Pentagon oficjalnie milczy, co jedynie podsyca spekulacje o nieformalnych czy pośrednich kanałach dostępu do modelu.
ChatGPT traci użytkowników — deinstalacje skaczą o prawie 300 procent
Gdy umowa OpenAI z Pentagonem ujrzała światło dzienne, natychmiast wywołała falę sprzeciwu. Dane firmy analitycznej Sensor Tower są jednoznaczne: średnia dzienna liczba deinstalacji aplikacji ChatGPT wzrosła o 295 procent w porównaniu z poziomem sprzed ogłoszenia kontraktu.
Na platformach X, Reddit i TikTok zalała internet fala oburzonych komentarzy. Użytkownicy zarzucają OpenAI, że porzuciło deklarowane zasady etyczne w chwili, gdy na horyzoncie pojawiły się duże pieniądze z rządowego kontraktu. Pod hashtagami takimi jak CancelChatGPT czy QuitGPT aktywiści wzywają do bojkotu.
ChatGPT przestało być postrzegane w mediach społecznościowych jako innowacyjne narzędzie — zaczęło być traktowane jak potencjalny instrument militarny.
Sam Altman próbował szybko opanować sytuację. Wyjaśnił, że komunikat o umowie opublikowano w pośpiechu, bo chciano „zdążyć przed weekendem". To tłumaczenie wiele osób odczytało jako przyznanie, że żałuje się bardziej złego timingu niż samej treści kontraktu.
OpenAI modyfikuje umowę w ekspresowym tempie
Presja przyniosła skutek. Zaledwie kilka dni po wybuchu kryzysu wizerunkowego OpenAI ogłosiło zmiany w kontrakcie z Pentagonem. Najważniejsza poprawka: firma wyraźnie zapisała, że jej modele nie mogą być celowo wykorzystywane do inwigilacji amerykańskich obywateli.
Dodatkowo agencje wywiadowcze, takie jak NSA, nie otrzymają bezpośredniego dostępu do ChatGPT bez uprzedniego uzgodnienia odrębnej, szczegółowej umowy. W ten sposób OpenAI stara się rozwiać obawy, że otworzyło swoje systemy dla wszystkich służb bezpieczeństwa USA bez żadnych ograniczeń.
Firma podkreśla jednocześnie, że cała sprawa jest niezwykle skomplikowana. Militarne zastosowania AI poruszają się w strefie szarości między legalną obroną, cyberbezpieczeństwem i działalnością wywiadowczą — a ryzykiem utraty kontroli, błędnych decyzji czy nadużyć.
Claude zyskuje, ChatGPT traci — wyraźna zmiana nastrojów
Podczas gdy OpenAI walczy o ograniczenie strat, Anthropic przeżywa prawdziwy boom. Według publicznie dostępnych danych ze sklepów z aplikacjami Claude wspiął się na szczyt list pobierań tuż po wybuchu kontrowersji i utrzymywał tę pozycję przez kilka kolejnych dni.
Amerykańskie media donoszą, że Claude wyprzedził ChatGPT pod względem liczby nowych instalacji. Dla wielu użytkowników liczy się teraz przede wszystkim jeden sygnał: kto wyraźniej dystansuje się od zastosowań militarnych, ten wydaje się bardziej godny zaufania.
Bojkot ChatGPT jest podsycany przez influencerów i aktywistów technologicznych, którzy przekazują konkretne wskazówki działania:
- Odinstaluj aplikację ChatGPT i usuń swoje konto.
- Przejdź na alternatywy, takie jak Claude.
- Zwracaj krytyczną uwagę na firmy korzystające z ChatGPT w swoich produktach.
Głos zabrały też waszyngtońskie think tanki. Analiza Center for American Progress określa całą sytuację mianem „sygnału alarmowego" dla Kongresu: prywatne korporacje nie powinny samodzielnie wyznaczać granic militarnego wykorzystania AI.
Dlaczego „halucynacje" AI są śmiertelnie niebezpieczne w kontekście wojskowym
Kolejny kluczowy wątek debaty dotyczy podatności dużych modeli językowych na tzw. halucynacje — generowanie faktów, dat czy cytatów, które brzmią przekonująco, ale są po prostu fałszywe. W rozmowie z użytkownikiem to poważna niedogodność, w kontekście militarnym może mieć katastrofalne konsekwencje.
Wojskowi nieustannie powołują się na zasadę „człowiek w pętli decyzyjnej": żywa osoba musi pozostawać w finalnym ogniwie łańcucha — przy wyborze celu, ocenie zagrożenia czy autoryzacji ataku. To zmniejsza ryzyko, ale go nie eliminuje. Ludzie bowiem mają skłonność do przeceniania wyników AI, zwłaszcza gdy działają pod presją czasu lub traktują technologię jako „obiektywne" narzędzie.
| Rodzaj ryzyka | Przykład w kontekście wojskowym |
|---|---|
| Halucynacje | Fałszywie wygenerowane raporty sytuacyjne lub wymyślone źródła prowadzą do błędnych decyzji operacyjnych. |
| Efekt automatyzacji | Operatorzy zbytnio polegają na rekomendacjach AI i przestają je weryfikować. |
| Błędy w danych treningowych | Wypaczone dane uczące generują systematyczne błędy w ocenie określonych regionów lub grup. |
Kto wyznacza czerwone linie — korporacje czy parlamenty?
Spór wokół kontraktu OpenAI odsłania fundamentalne pytanie: kto właściwie definiuje etyczne granice militarnej AI? Na razie firmy tworzą własne regulaminy, które w razie konfliktu interesów mogą być dopasowywane do bieżących potrzeb biznesowych. Anthropic zamienia teraz swoje rygorystyczne zasady w wyróżnik rynkowy — profil etyczny staje się nagle przewagą konkurencyjną.
Badaczki takie jak oksfordzka ekspertka Mariarosaria Taddeo ostrzegają, że wykluczanie szczególnie ostrożnych dostawców z kontraktów rządowych tworzy wypaczone bodźce. Gdy ci, którzy stawiają granice, są „karani", ostatecznie wygrywają ci, którzy są gotowi pójść dalej.
Co zwykli użytkownicy powinni wynieść z tej debaty
Dla przeciętnego użytkownika batalia między Pentagonem, OpenAI i Anthropic może wydawać się odległa. Jednak ta historia pokazuje wyraźnie, jak bardzo polityczny stał się temat sztucznej inteligencji. Wybierając dziś konkretny model AI, pośrednio wspierasz stojącą za nim strategię biznesową — łącznie z ewentualnymi kooperacjami militarnymi.
Kto podchodzi do tego krytycznie, może świadomie szukać dostawców, którzy publicznie ujawniają swoje wytyczne i formułują konkretne zakazy dotyczące systemów uzbrojenia czy inwigilacji. Marketingowe hasła o „odpowiedzialnej AI" już nie wystarczą — potrzebne są wiążące zobowiązania i przejrzyste umowy.
Ta sprawa pokazuje też coś ważnego: publiczna presja działa. W ciągu zaledwie kilku dni OpenAI musiało zmienić zapisy wysoce wrażliwego kontraktu, ponieważ użytkownicy, media i eksperci głośno domagali się wyjaśnień. Ten precedens będzie jeszcze długo przywoływany w dyskusjach o regulacji AI w zastosowaniach wojskowych — również w Europie, gdzie rządy i instytucje UE intensywnie zmagają się z podobnymi pytaniami.













