Nowa nadzieja na oddziale intensywnej terapii: gdy psy pomagają ciężko chorym pacjentom

Czworonóg jako pomocnik na oddziale intensywnej terapii

Rurki, monitory, nieprzerwane piski urządzeń, sztuczne światło przez całą dobę. Pobyt na oddziale intensywnej terapii to dla wielu pacjentów prawdziwy wstrząs. Szpital uniwersytecki w Clermont-Ferrand postanowił przeprowadzić eksperyment, który ma sprawić, że to trudne środowisko stanie się choć odrobinę bardziej ludzkie — z pomocą psów odwiedzających swoich ciężko chorych właścicieli.

Jak pies może stać się wsparciem w intensywnej terapii

Badanie nosi nazwę „PET in Intensive Care Unit", co można rozwinąć jako „Pets Enhancing Therapeutics in Intensive Care Units". Za tym angielskim tytułem kryje się proste, niemal wzruszające pytanie: czy bezpośredni kontakt z własnym, dobrze znanym psem poprawia stan psychiczny pacjentów przebywających na OIOM-ie?

Na oddziale intensywnej terapii codzienność pacjenta urywa się gwałtownie. W jednej chwili znikają znane rutyny, widok własnego mieszkania, ulicy i pupila. W zamian pojawiają się: odgłosy alarmów, nieznane twarze i atmosfera pełna niepokoju. Wielu chorych doświadcza silnego lęku, pobudzenia, koszmarów sennych lub całkowitego poczucia bezradności.

Badacze sprawdzają, czy wizyta własnego psa działa jak emocjonalna kotwica — pośrodku zaawansowanego technologicznie środowiska intensywnej terapii.

Klinika w Clermont-Ferrand bada, czy ta intuicyjna koncepcja ma również naukowe podstawy. Badanie prowadzone jest na trzech oddziałach: ogólnym oddziale intensywnej terapii dla dorosłych, neurointensywnej jednostce leczniczej oraz chirurgiczno-internistycznym oddziale intensywnym.

Punktem wyjścia są prace badawcze lekarki Adèle Gauthier, prowadzone pod opieką profesora Matthieu Jabaudona. W projekcie uczestniczą nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale też specjaliści, których obecności trudno się spodziewać w takim kontekście — weterynarze i zawodowi treserzy psów.

Rygorystyczny protokół: najpierw trzeba udowodnić wykonalność

Zanim ktokolwiek pomyśli o szerszym wdrożeniu programu, należy odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy coś takiego jest w ogóle bezpieczne do zorganizowania w obszarze tak wysokiego ryzyka, jakim jest OIOM? To właśnie stanowi pierwszy cel badania.

Naukowcy opracowali w tym celu precyzyjny protokół. Na tym etapie nie chodzi jeszcze przede wszystkim o korzyści psychologiczne, lecz o zupełnie pragmatyczną kwestię: czy taki schemat wizyt jest możliwy do przeprowadzenia bez incydentów, problemów infekcyjnych ani stresu dla ludzi czy zwierząt?

Kryterium sukcesu jest jasno określone: badanie uznaje się za wykonalne, jeśli co najmniej 8 spośród 21 zarejestrowanych psów faktycznie wejdzie do sal pacjentów w wymaganych warunkach. Niespełnienie tego progu oznaczałoby, że projekt w tej formie nie jest możliwy do realizacji.

Jeśli wdrożenie przebiegnie pomyślnie, w kolejnym etapie szczegółowej analizie poddane zostaną:

  • zmiany nastroju i ogólnego samopoczucia psychicznego
  • subiektywnie odczuwane natężenie bólu
  • poziom lęku i wewnętrznego niepokoju
  • częstość występowania majaczenia — powszechnego powikłania intensywnej terapii

Takich danych jak dotąd niemal nie ma. Przypadki wizyt zwierząt w szpitalach są znane, ale brakuje ustrukturyzowanych badań pokazujących, w jakich warunkach są one naprawdę bezpieczne i skuteczne.

Higiena, zachowanie, przyzwyczajenie: jak wyglądają wizyty psów

Aby zminimalizować ryzyko, klinika współpracuje z szerokim gronem specjalistów: weterynarką z VetAgro Sup w Lyonie, zawodowym treserem psów, zespołem ds. higieny szpitalnej oraz wolontariuszami z zaangażowanych oddziałów.

Zdrowie i zachowanie psów na pierwszym planie

Zanim pies w ogóle zbliży się do oddziału, musi spełnić szereg rygorystycznych wymagań:

  • kompletny schemat szczepień, w szczególności przeciwko wściekliźnie, parwowirozie, leptospirozie, nosówce i wirusowemu zapaleniu wątroby
  • odrobaczenie nie później niż 48 godzin przed wizytą
  • brak objawów chorób zakaźnych
  • spokojny i przyjazny temperament, bez skłonności do agresji
  • doświadczenie w kontakcie z nieznanym otoczeniem i obcymi ludźmi

Tresер dodatkowo ocenia zachowanie każdego zwierzęcia bezpośrednio w warunkach szpitalnych. Tylko psy, które pomyślnie przejdą tę weryfikację, mogą uczestniczyć w dalszej części protokołu.

Oswajanie z zapachami i otoczeniem

Jeden detal dobrze pokazuje, jak poważnie badacze traktują fazę przygotowań. Jeszcze przed wizytą rodzina dostaje do domu ściereczkę przesiąkniętą zapachami z oddziału intensywnej terapii. Pies może spokojnie „wywęszyć" przyszłe miejsce wizyty w domowym zaciszu, nie kojarząc niezwykłego zapachu natychmiast ze stresem.

W trakcie samej wizyty personel zabezpiecza wszystkie przewody, rurki i kable przy pacjencie — łapa czy smycz nie powinny niczemu zagrozić. Po zakończeniu wizyty przeprowadzane jest gruntowne sprzątanie: wymiana pościeli, zmiana ubrania pacjenta, zmiana opatrunków i dezynfekcja całego pomieszczenia.

Każda wizyta to ściśle zaplanowany ciąg działań — od kontroli zdrowia psa aż po końcową dezynfekcję sali.

Więcej człowieczeństwa wśród monitorów i statywów z kroplówkami

Na oddziale intensywnej terapii uwaga skupia się głównie na aparaturze, parametrach i wynikach laboratoryjnych. To badanie stawia w centrum zupełnie inny wymiar: więź, zaufanie i stabilność emocjonalną. Klinika postrzega tę inicjatywę jako część szerszego, międzynarodowego ruchu na rzecz humanizacji intensywnej terapii.

Potwierdzają to relacje personelu pielęgniarskiego i rodzin pacjentów. Wiele osób opowiada, że spojrzenie w znajome oczy, dotknięcie sierści czy radosne szczekanie na korytarzu wywołuje w pacjencie coś nieoczekiwanego: łzy, uśmiech, a niekiedy — po raz pierwszy od wielu dni — chwilę wyraźnej przytomności.

Jak ujmuje to sama klinika: w środowisku, które często sprawia wrażenie chłodnego, technicznego i izolującego, wizyta bliskiego zwierzęcia może oferować pewien rodzaj wsparcia — całkowicie bez leków, jako uzupełnienie standardowego leczenia, a nie jego zastępstwo.

Czego zespoły intensywnej terapii mogą nauczyć się z tego badania

Dla innych europejskich szpitali projekt ten ma charakter sygnałowy. Jeśli protokół okaże się wykonalny, mogłoby to z czasem zaowocować konkretnymi zaleceniami dotyczącymi bezpiecznego prowadzenia wizyt zwierząt w obszarach wysokiego ryzyka.

Można by sobie wyobrazić na przykład:

  • jednolite standardy higieniczne dla kontaktów ze zwierzętami w szpitalach
  • specjalistyczne szkolenia dla pielęgniarek i lekarzy
  • współpracę placówek medycznych z weterynarzami i treserami psów
  • listy kontrolne dla rodzin pragnących przyprowadzić swoje zwierzę

Jednocześnie badacze wyraźnie zaznaczają, że nie każdy pacjent skorzysta z wizyt psa. Ciężkie infekcje, alergie, fobie czy przekonania religijne mogą wykluczać kontakt ze zwierzęciem. Liczy się też dobrostan samego psa — zestresowany, przeciążony czworonóg nie ma czego szukać w takim otoczeniu.

Dlaczego psy szczególnie nadają się do tej roli

Psy od lat uważane są za klasycznych uczestników terapii wspomaganej udziałem zwierząt. Potrafią wyczuwać nastroje, same szukają bliskości i dobrze reagują na trening. Wielu pacjentów na OIOM-ie ma w domu silną więź ze swoim psem — ten towarzyszy im na spacerach, wieczorami leży przy kanapie, każdego dnia czeka przy drzwiach.

Psycholodzy uważają, że takie przyzwyczajenia mogą w ekstremalnej sytuacji, jaką jest pobyt na oddziale intensywnym, działać niczym pomost: wizyta przynosi do łóżka szpitalnego mały kawałek dawnego życia. Może obniżyć poziom lęku, zmotywować chorego i przywołać wspomnienie normalnych, codziennych rytmów.

Aspekt Możliwy efekt wizyty psa
Nastrój więcej uśmiechu, mniej obniżonego nastroju
Lęk i stres subiektywnie spokojniejsze chwile, odwrócenie uwagi od choroby
Odczuwanie bólu uwaga przesuwa się z fizycznego dyskomfortu
Orientacja pacjent zyskuje znany punkt odniesienia w obcym otoczeniu

Co to może oznaczać dla polskich szpitali

Pytanie o większe człowieczeństwo w intensywnej terapii coraz częściej pojawia się również w polskich placówkach medycznych. W kraju działają już pewne programy z udziałem psów terapeutycznych — głównie w pediatrii lub ośrodkach rehabilitacyjnych — jednak w intensywnej terapii dla dorosłych tego rodzaju inicjatywy pozostają rzadkością.

Rzetelne badanie przeprowadzone w dużym szpitalu uniwersyteckim mogłoby znacznie przyspieszyć tę dyskusję. Gdyby okazało się, że wizyty psów w ramach rygorystycznego protokołu higienicznego nie zwiększają odsetka powikłań, byłby to silny argument za uruchomieniem podobnych projektów pilotażowych.

Dla rodzin ciężko chorych byłaby to dodatkowa możliwość działania. Wielu bliskich czuje się bezradnych, gdy ich partner, rodzic czy dziecko leży na OIOM-ie. Możliwość przyprowadzenia ukochanego psa mogłaby dawać poczucie realnego udziału w podtrzymywaniu psychicznej kondycji pacjenta.

Potrzebne są jednak wyraźne granice i rzetelna komunikacja: nie każde życzenie da się spełnić, nie każdy oddział jest w stanie temu podołać. Planując podobne projekty, trzeba od samego początku uwzględniać kwestie higieny, dobrostanu zwierząt, zasobów kadrowych i uwarunkowań prawnych.

Doświadczenia z Clermont-Ferrand już teraz pokazują jedno: pośród kabli i ekranów cichy czworonóg może zdziałać więcej niż niejedna tabletka czy formularz. Może nie w każdym wyniku laboratoryjnym, ale w spojrzeniu pacjenta, który przez chwilę znów wygląda jak dawniej.

Author

  • Remigiusz Wierzgoń, znany jako Rezigiusz, to popularny polski twórca internetowy i influencer, który dzieli się praktycznymi lifehackami, poradami DIY oraz pomysłami na ułatwienie codziennego życia. Jego treści łączą rozrywkę z użytecznymi wskazówkami, docierając do szerokiej grupy odbiorców zainteresowanych kreatywnymi i praktycznymi rozwiązaniami.

Przewijanie do góry