To toksyczne egoistyczne zachowanie może zatruć całą firmę

Gdy kolega przywłaszcza sobie twoje zasługi

W wielu firmach wygląda to podobnie: jedna osoba haruje, a inna zbiera pochwały. Na początku wydaje się to niegroźne, niemal „normalne". Jednak właśnie ten schemat należy według psychologów pracy do najniebezpieczniejszych zaburzeń w organizacjach — i potrafi trwale zniszczyć zaufanie, motywację oraz efektywność całego zespołu.

Kiedy współpracownicy sprzedają twoje pomysły jako własne

Wyobraź sobie typową sytuację: dwoje pracowników wspólnie realizuje duży projekt. Jedna osoba opracowuje koncepcje, przygotowuje prezentacje, dostarcza treści. Na spotkaniach jednak dominuje ten drugi — i prezentuje wyniki jako własne osiągnięcia.

Z początku człowiek stara się to zbagatelizować. „W końcu wszyscy to zauważą" — myśli. Potem przychodzą jednak gratulacje od przełożonego, skierowane wyłącznie do kolegi, który prezentował. Ani słowa o osobie, która faktycznie stworzyła treść. Dokładnie tak dzieje się z pracownicą z opisywanego przykładu: początkowe zaskoczenie przerodziło się we frustrację, a następnie w wyczerpanie. W końcu każda rozmowa z przyjaciółmi i rodziną kręciła się wokół tej odczuwanej jako niesprawiedliwa sytuacji. Ostatecznie odeszła z pracy, choć w gruncie rzeczy ją kochała.

Gdy ktoś systematycznie przypisuje sobie cudze zasługi, szkody rzadko dotykają tylko jednej osoby — wżerają się w całą kulturę organizacyjną firmy.

Badaczki zajmujące się środowiskiem pracy zwracają uwagę: ktoś, kto tak postępuje, to nie po prostu „ambitna osoba". Takie zachowanie sygnalizuje głębszy problem — albo z wiarygodnością, albo z rzeczywistymi kompetencjami zawodowymi.

Dlaczego takie zachowanie niszczy firmę od środka

Sukces organizacji żywi się współpracą. Projekty udają się tylko wtedy, gdy wiedza jest dzielona, błędy omawiane otwarcie, a wkład każdego doceniany. Kto ukrywa czyjś wysiłek, szkodzi nie tylko poszczególnym osobom, ale od razu kilku poziomom funkcjonowania firmy:

  • Zaufanie w grupie się kruszy: Kto raz doświadczył, że ktoś ukradł mu zasługi, w przyszłości będzie mniej skłonny do dzielenia się.
  • Otwarta wymiana wiedzy zamiera: Pomysły zostają w szufladach, bo pracownicy nie chcą już ryzykować.
  • Kluczowi specjaliści odchodzą: Zaangażowani fachowcy mają niewiele cierpliwości wobec niesprawiedliwych struktur — szybciej zmieniają pracodawcę.
  • Menedżerowie podejmują błędne decyzje: Kto nagradza najgłośniejszych, często nie promuje najbardziej kompetentnych.

Ekspertka z Harvardu mówi wprost o „poważnym sygnale ostrzegawczym": kto systematycznie przemilcza wkład innych, wykazuje rażący brak integralności — lub próbuje ukryć własne słabości.

Jak rozpoznać „łamaczy zaufania" w biurze

Osoby o tym wzorcu zachowania sprawiają z zewnątrz wrażenie bardzo pewnych siebie. Dużo mówią, chętnie doradzają w każdej sprawie, są widoczne podczas prezentacji. W codziennej pracy wyróżniają się szczególnie następującymi zachowaniami:

  • Formułują wypowiedzi wyłącznie w pierwszej osobie: „Ja zrobiłem…", „Ja wymyśliłem…" — nawet gdy nad czymś pracowało kilka osób.
  • Wkład innych wspominają jedynie zdawkowo lub wcale.
  • Występują jako „eksperci" w tematach, w których nie mają głębszej wiedzy.
  • Chętnie przyjmują pochwały, nie wymieniając przy tym zespołu.
  • Przy sukcesach są bardzo widoczni, przy problemach — trudno ich złapać.

Wielu z tych ludzi opanowało przede wszystkim jedno: sztukę mówienia o treściach, których tak naprawdę nie rozumieją. W środku puści, na zewnątrz błyszczący.

Efekt Dunninga-Krugera: gdy nieodpowiednie osoby przeceniają siebie

Za tym zachowaniem kryje się często dobrze znany mechanizm psychologiczny: efekt Dunninga-Krugera. Opisuje on osoby, które są stosunkowo słabe merytorycznie, a jednocześnie mocno się przeceniają.

Kto niewiele potrafi, często w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jak mało potrafi — i przez to zachowuje się wyjątkowo pewnie.

Psycholodzy tłumaczą to brakiem autorefleksji. Kto nie dostrzega własnych ograniczeń, szybciej uważa się za wyrocznię. W biurze objawia się to na przykład tak:

  • Współpracownicy wygłaszają „eksperckie opinie" na temat specjalistycznych zagadnień, które znają jedynie powierzchownie.
  • Głośno oceniają decyzje innych, nie znając ich kontekstu.
  • Blokują informację zwrotną lub natychmiast odpierają krytykę: „Widzę to inaczej, robiłem to już wiele razy".

Niebezpieczne robi się wtedy, gdy ta mieszanina przeceniania siebie i braku uczciwości wspina się po szczeblach hierarchii. Takie osoby zaczynają wtedy wpływać na oceny, budżety i kariery innych.

Czy ja sam tak działam? Uczciwy test wewnętrzny

Trudny punkt: nikt nie lubi postrzegać siebie jako „złodzieja zasług". Mimo to warto krytycznie spojrzeć na własne zachowanie. Kilka pytań pomoże w uczciwej ocenie:

  • Czy w rozmowach z przełożonymi aktywnie wspominam, kto jeszcze brał udział w projekcie?
  • Czy sukcesy w mailach i prezentacjach opisuję konsekwentnie jako osiągnięcie zespołu („my" zamiast tylko „ja")?
  • Czy spontanicznie doceniam koleżanki i kolegów, nawet gdy nikt nie patrzy?
  • Czy w tematach, w których czuję się niepewnie, proszę o radę — czy udaję, że wiem wszystko?

Kto przy kilku punktach zaczyna się zastanawiać, powinien potraktować to poważnie. Często wystarczą drobne korekty w codziennym postępowaniu, by samemu nie wpaść w ten schemat — na przykład świadomie wymieniać współpracowników lub przy pochwałach od razu włączać w nie cały zespół.

Co mogą zrobić osoby dotknięte tym problemem

Kto doświadcza, że ktoś stale przypisuje sobie jego pracę, szybko czuje się bezsilny. Osoby w takiej sytuacji nie są jednak całkowicie bez wyjścia. Kilka strategii, które mogą pomóc na co dzień:

Uwidacznianie własnych osiągnięć

Ważne etapy pracy warto dokumentować — na przykład krótkim mailem do wszystkich zaangażowanych: „W załączeniu aktualna wersja, którą przygotowałam dziś rano." W ten sposób powstaje ślad pokazujący, kto co wniósł — bez bezpośredniego atakowania kolegi.

Szukanie bezpośredniej rozmowy

Czasem ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, jakie wrażenie wywierają. Spokojna rozmowa może wtedy wiele zmienić. Na przykład z użyciem sformułowań takich jak:

  • „Zauważyłam, że podczas prezentacji nie wspomniano o moim wkładzie. Jak możemy to lepiej uwzględnić następnym razem?"
  • „Zależy mi, żeby nasza wspólna praca była widoczna właśnie jako wspólna."

Ważne: wskazywać konkretne sytuacje, a nie atakować ogólnikowo.

Włączanie przełożonych — z faktami w ręku

Jeśli nic się nie zmienia lub zachowanie staje się drastyczne, często jedynym wyjściem jest rozmowa z menedżerem lub działem HR. Liczą się wtedy udokumentowane przykłady, a nie same odczucia. Kto skrupulatnie prowadził dokumentację, może wyraźnie pokazać, gdzie czyjś wkład był przemilczany.

Czego menedżerowie powinni się z tego nauczyć

Dla przełożonych to temat drażliwy, bo często widzą jedynie „momenty sceniczne" — czyli prezentację, a nie pracę za nią stojącą. Przywództwo oparte na zaufaniu świadomie zwraca uwagę na następujące kwestie:

  • Celowe dopytywanie: „Kto jeszcze był zaangażowany?" lub „Kto zajął się którą częścią?"
  • Regularne indywidualne rozmowy z różnymi członkami zespołu, a nie tylko z tymi najgłośniejszymi.
  • Systemy oceny, które nagradzają współpracę, zamiast nagradzać wyłącznie osoby szukające poklasku.

Tam, gdzie uczciwe zachowanie jest wyraźnie doceniane, „łamacze zaufania" szybko tracą wpływy. W takim środowisku cisi, lecz silni specjaliści czują się lepiej — i chętniej zostają w firmie.

Dlaczego sprawiedliwe uznanie staje się kwestią zdrowotną

Niedoceniany aspekt: takie zachowanie oddziałuje nie tylko na wyniki i projekty, lecz bezpośrednio na zdrowie psychiczne. Kto wciąż doświadcza, że jego praca jest ignorowana lub przypisywana innym, łatwiej rozwija problemy ze snem, wewnętrzny niepokój lub wyczerpanie.

Chroniczny brak uznania w miejscu pracy stanowi ryzyko wypalenia zawodowego — szczególnie u osób, które silnie utożsamiają się ze swoją pracą.

Właśnie zaangażowani pracownicy stawiają sobie wysokie wymagania. Gdy czują, że ich wysiłek pozostaje niezauważony, częściej wątpią w siebie niż w system. Na dłuższą metę prowadzi to do wycofania, wewnętrznego wypowiedzenia lub faktycznej zmiany pracy.

Kto w swoim otoczeniu dostrzega takie wzorce — u innych lub u siebie — nie powinien traktować ich jako „zwykłej rywalizacji". Sprawiedliwy podział sukcesów to nie miły dodatek, lecz fundament zdrowych zespołów i stabilnych organizacji.

Author

  • Remigiusz Wierzgoń, znany jako Rezigiusz, to popularny polski twórca internetowy i influencer, który dzieli się praktycznymi lifehackami, poradami DIY oraz pomysłami na ułatwienie codziennego życia. Jego treści łączą rozrywkę z użytecznymi wskazówkami, docierając do szerokiej grupy odbiorców zainteresowanych kreatywnymi i praktycznymi rozwiązaniami.

Przewijanie do góry