Floryda bije rekordy zimna: mroźna noc sprawia, że legwany spadają z drzew

Tropiczny stan w lodowych okowach

W normalnie upalnej Florydzie rozgrywają się sceny rodem z surrealistycznego filmu. Zaskoczeni mieszkańcy dosłownie zbierają ze chodników zesztywniałe legwany, które runęły z drzew pod wpływem nagłego mrozu.

Zamiast ciepłych plaż i leniwie kołyszących się palm, wiele florydyjskich miast zmaga się dziś z temperaturami, jakich nie notowano od końca lat osiemdziesiątych. To zjawisko nie paraliżuje wprawdzie całego życia publicznego, ale jeden gatunek odczuwa je wyjątkowo boleśnie — zielony legwan, który masowo spada na ziemię, gdy słupek rtęci zbliża się do zera.

Floryda w mrozach: najzimniejsze noce od 1989 roku

„Sunshine State" słynie z łagodnych zim i często letnich dni nawet w styczniu. Tym razem jednak arktyczne masy powietrza z Kanady wdarły się głęboko w głąb stanu. Tampa i St. Petersburg notują najniższe temperatury od 1989 roku. W niektórych rejonach odczuwalna temperatura nocą oscyluje w okolicach zera — coś, do czego ani ludzie, ani zwierzęta nie są tam zupełnie przyzwyczajeni.

Dla mieszkańców oznacza to nieoczekiwane sięganie po grube kurtki, zamknięte baseny i przemarznięte domy. Dla legwanów to bezpośrednie zagrożenie hipotermią. Gady, które normalnie leniwie wygrzewają się na gałęziach, mostach i ogrodowych murkach, zamieniają się w bezwładne, pozornie martwe stworzenia dosłownie wypadające z drzew.

W mediach społecznościowych krążą filmy pokazujące chodniki i trawniki usłane zielonkawobrązowymi legwanami — jakby ktoś wysypał na ulicę pudła z zabawkami.

Dlaczego legwany masowo spadają z drzew

Legwany są zmiennocieplne — temperatura ich ciała zmienia się wraz z otoczeniem. W tropikalnym klimacie to zaleta, jednak podczas nagłej fali mrozów staje się poważnym problemem. Zielone legwany czują się komfortowo w temperaturze od 25 do 28 stopni Celsjusza. Gdy termometr spada do około 5 stopni lub niżej, cały organizm gada zaczyna zawodzić.

  • Tętno gwałtownie zwalnia
  • Mięśnie przestają prawidłowo pracować
  • Zwierzę porusza się w zwolnionym tempie lub całkowicie zastyga
  • Legwan traci chwyt na gałęzi i spada na ziemię

Wielu przechodniów myśli, że gady są martwe, bo leżą nieruchomo na boku lub na grzbiecie. W większości przypadków nie chodzi jednak o prawdziwe zamarznięcie, lecz o to, co biolodzy nazywają „szokiem zimnym" — organizm przełącza się w rodzaj stanu awaryjnego. Gdy słońce wróci i powietrze się ogrzeje, zwierzęta mogą jakby wracać do życia i pełzać w bezpieczne miejsce.

Dziesiątki martwych i nieprzytomnych legwanów zbieranych z ulic

Organizacje ochrony zwierząt informują, że w niektórych rejonach zebrały setki legwanów z ulic, parków i ogrodów. Część okazała się rzeczywiście martwa wskutek długotrwałej hipotermii. Pozostałe zareagowały po ogrzaniu, choć trudno przewidzieć, ile z nich w pełni wróci do zdrowia.

Wolontariusze ratują gady prostymi metodami — ręcznikami, ciepłymi termofurami, kocami lub ogrzewanymi garażami. Eksperci ostrzegają jednak, że nawet dobrze zamierzona pomoc może skończyć się tragicznie.

Specjaliści zdecydowanie odradzają kładzenie zwierząt bezpośrednio na gorących grzejnikach lub w kontakcie z wrzącą wodą — skóra może się poparzyć, a narządy wewnętrzne ulec uszkodzeniu.

Co mieszkańcy powinni, a czego nie powinni robić

Lokalne władze i biolodzy wydali szereg konkretnych zaleceń dla osób, które natkną się na zesztywniałego legwana:

  • Połóż znalezionego legwana w bezpiecznym, suchym miejscu, osłoniętym od wiatru.
  • Używaj letnich, nie gorących źródeł ciepła — na przykład ręcznika ogrzanego ciepłem ciała.
  • Zachowaj ostrożność przy pysku i ogonie — zwierzę może nagle się ożywić, ugryźć lub uderzyć ogonem.
  • Zadzwoń do schroniska dla zwierząt lub centrum opieki nad dziką przyrodą, jeśli gad wygląda na ranny lub przez wiele godzin nie reaguje.
  • Jeśli legwan leży w bezpiecznym miejscu i nie stwarza zagrożenia, możesz zostawić go w spokoju.

Gatunek inwazyjny, który wzbudza współczucie

Zielony legwan nie jest rdzennym mieszkańcem Florydy. Pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej, a na teren stanu trafił poprzez handel zwierzętami od lat sześćdziesiątych XX wieku. Zbiegłe lub porzucone domowe okazy rozmnożyły się w zawrotnym tempie. Dziś gatunek ten drąży nory i wspina się po drzewach na rozległych obszarach południowej Florydy.

Legwany wyrządzają poważne szkody w ogrodach, wałach przeciwpowodziowych, nabrzeżach i fundamentach budynków. Wiele gmin uznaje je za plagę, a mieszkańcy narzekają na ogryzione grządki i odchody na tarasach i łodziach. Mimo to widok zesztywniałych zwierząt leżących na ulicach wzbudza u wielu ludzi współczucie — nawet u tych, którzy na co dzień chętnie pozbyliby się tych gadów ze swojego otoczenia.

Populacja zwykle szybko się odbudowuje

Badacze przywołują przykład wcześniejszych fal mrozów, choćby tej z 2010 roku. Wówczas w niektórych miejscach zniknęła znaczna część widocznych legwanów. Kilka lat później pojawiły się znów w ogromnych liczbach. Długoterminowe obserwacje wyraźnie wskazują, że chłodny okres tymczasowo redukuje populację, ale gatunek błyskawicznie się odbudowuje, gdy temperatury wracają do normy.

Według biologów surowa zima prowadzi co najwyżej do naturalnej selekcji — przeżywają jedynie najsilniejsze i najlepiej przystosowane osobniki, które następnie przekazują swoje geny kolejnym pokoleniom.

Ekstremalne warunki pogodowe dotykają więcej niż tylko legwany

Atak mrozu nie ogranicza się wyłącznie do Florydy. Inne części Ameryki Północnej również zmagają się z temperaturami typowymi dla obszarów znacznie dalej na północ. Zdjęcia wodospadów Niagara pokazują ogromne nawarstwiania lodu na skałach i barierkach.

Klimatolodzy od lat analizują wpływ zaburzonego prądu strumieniowego — pasma silnych wiatrów na dużych wysokościach. „Chyboczący" prąd strumieniowy pozwala arktycznemu powietrzu wdzierać się głębiej na południe, podczas gdy cieplejsze masy przemieszczają się ku północy. Czy ta konkretna fala mrozów jest z tym bezpośrednio związana, wymaga jeszcze szczegółowej analizy, jednak wzorzec ekstremalnych zjawisk pogodowych wpisuje się w szersze obserwowane tendencje.

Co dokładnie szok zimny robi z organizmem zwierzęcia

Szok zimny nie dotyczy wyłącznie legwanów. Inne gady, ryby, a nawet niektóre ssaki morskie mogą gwałtownie znaleźć się w tarapatach, gdy temperatura spada szybciej, niż ich organizm jest w stanie zareagować. W przypadku legwana przebiega to mniej więcej w następujący sposób:

  • Temperatura otoczenia spada w krótkim czasie poniżej krytycznej granicy.
  • Metabolizm i tętno zwalniają, by zaoszczędzić energię.
  • Mięśnie tężeją, ruch staje się niemal niemożliwy.
  • Zwierzę traci równowagę i spada, jeśli znajdowało się na wysokości.
  • Przy utrzymującym się mrozie dochodzi do niewydolności narządów i śmierci.

Jeśli mróz nie trwa zbyt długo, proces może być w dużej mierze odwracalny. Ciepło przywraca krążenie i funkcję mięśni. To właśnie dlatego niektóre zwierzęta, które wydają się martwe, nagle wstają i uciekają, gdy tylko wyjrzy słońce.

Co ta fala mrozów mówi o człowieku i naturze Florydy

Wydarzenia na Florydzie pokazują, jak bardzo wrażliwe są gatunki żyjące na granicy swojej strefy klimatycznej. Zielony legwan w ciepłych latach doskonale korzysta z łagodnego, subtropikalnego klimatu, ale podczas rzadkich fal mrozów płaci za to wysoką cenę. Podobne napięcie dotyczy wielu innych gatunków obcych — tropikalnych ryb w sztucznie ogrzewanych kanałach czy egzotycznych węży na bagnistych terenach.

Dla mieszkańców to osobliwe przypomnienie, że niezwykła przyroda żyje dosłownie za progiem ich domu. Jedna mroźna noc zamienia ulicę w coś na kształt laboratorium na wolnym powietrzu, gdzie widoczne stają się granice adaptacji i przeżycia. Kto w takich warunkach natknie się na pozornie zamrożonego legwana, powinien pamiętać o dwóch rzeczach: zwierzę może potrzebować pomocy, ale może też niespodziewanie ożyć i bronić się zaciekle.

Dla szkół i centrów edukacji przyrodniczej ten mroźny epizod to doskonała okazja, by wyjaśnić dzieciom i dorosłym, jak funkcjonują zwierzęta zmiennocieplne, co oznacza gatunek inwazyjny dla ekosystemu i dlaczego ekstremalne zjawiska pogodowe mają tak nieprzewidywalne konsekwencje. To lekcja, której się nie zapomina — szczególnie tego dnia, gdy z drzew dosłownie padał deszcz legwanów.

Author

  • Remigiusz Wierzgoń, znany jako Rezigiusz, to popularny polski twórca internetowy i influencer, który dzieli się praktycznymi lifehackami, poradami DIY oraz pomysłami na ułatwienie codziennego życia. Jego treści łączą rozrywkę z użytecznymi wskazówkami, docierając do szerokiej grupy odbiorców zainteresowanych kreatywnymi i praktycznymi rozwiązaniami.

Przewijanie do góry