Montaż w mrozie to często prawdziwy koszmar
Coraz więcej kierowców wkłada łańcuchy śniegowe do bagażnika przed wyjazdem, ale niewielu zdaje sobie sprawę z problemów, jakie mogą napotkać w trakcie jazdy. Kto jedzie w góry lub w regiony zimowe, często nie ma wyboru — bez łańcuchów część tras jest po prostu niedostępna.
W reklamowym filmiku nakręconym w ciepłej hali wszystko wygląda banalnie prosto: kładziemy łańcuch na koło, zapinamy system zatrzaskowy i gotowe. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Stoisz na mrozie, często w ciemności, a w twarz smagają cię lodowaty wiatr i mokry śnieg. Dłonie masz zdrętwiałe, rękawice niewygodne, a auto stoi w połowie na poboczu.
Łańcuchy śniegowe wymagają ćwiczeń, cierpliwości i zręczności. Bez wcześniejszego przygotowania ich zakładanie szybko zamienia się w stresującą sytuację przy ruchliwej, oblodzonej drodze.
W wielu modelach samochodów trzeba przesunąć pojazd o kilkadziesiąt centymetrów, żeby poprawnie obłożyć łańcuch wokół opony. To oznacza: wsiadasz, przesuwasz auto do przodu lub do tyłu, wysiadasz, znów klękasz w śniegu i zaczynasz od nowa. Na wąskiej górskiej drodze z ciężarówkami za plecami to nie tylko nieprzyjemne, ale i niebezpieczne.
Dochodzi do tego fakt, że nawet drobne błędy mają natychmiastowe konsekwencje. Nieprawidłowo zapięte zamknięcie albo odwrócone ogniwo może przy ruszaniu od razu spowodować uszkodzenia. Sprzedawcy tymczasem chętnie chwalą się „błyskawicznym montażem", znacznie rzadziej wspominając o nerwowym kierowcy klęczącym przy krawędzi drogi.
Nie każde auto może jeździć z łańcuchami śniegowymi
Wielu kierowców zakłada, że łańcuchy śniegowe są uniwersalne — wybieram rozmiar opony, kupuję pudełko i po sprawie. Tak prosto jednak nie jest. Nowoczesne samochody mają często większe felgi, szersze opony i ciasne nadkola. To rodzi konkretne problemy.
Gdy przestrzeń między oponą a nadkolem jest zbyt mała, ogniwa łańcucha mogą uderzać w karoserię. W pobliżu wewnętrznej strony opony biegną też nierzadko czujniki i kable systemów wspomagania jazdy. Łańcuch bijący w te elementy może powodować awarie lub uszkodzenia.
- Samochody z dużymi felgami (18 cali i większymi) są bardziej narażone na problemy z brakiem miejsca
- Modele sportowe i niektóre samochody elektryczne mają wyjątkowo ciasne nadkola
- Instrukcje obsługi często zawierają informację „dopuszcza łańcuchy" lub wprost „zakaz stosowania łańcuchów" na określonych osiach
W salonie rozmowa kręci się głównie wokół ceny i wygody użytkowania. Kwestia, czy twój konkretny model w ogóle technicznie nadaje się do jazdy z łańcuchami, bywa pomijana. Prawdę odkrywasz dopiero w domu, przeglądając instrukcję obsługi — gdy producent odradza stosowanie pewnych typów łańcuchów. A pieniądze już wydane.
Nieprzyjemne zachowanie auta i silne wibracje
Nawet gdy wszystko jest poprawnie zamontowane, samochód zachowuje się wyraźnie inaczej. Kierownica drży, wnętrze dudni, a każda nierówność nawierzchni jest wyraźniej odczuwalna. Na w pełni zaśnieżonej górskiej drodze jeszcze można to znieść, ale na trasach częściowo odśnieżonych staje się to po prostu męczące.
Co więcej, z łańcuchami obowiązuje znacznie niższa prędkość maksymalna. Większość producentów zaleca jazdę z prędkością 30–50 km/h. Na odcinkach, gdzie droga jest względnie czysta, to tempo wydaje się irracjonalnie powolne. Wyboru jednak nie ma — wyższa prędkość zwiększa ryzyko pęknięcia ogniw lub zsunięcia się łańcucha.
Kto myśli „pojadę sobie jeszcze kawałek bez zdejmowania łańcuchów", ten poważnie nie docenia, jak szybko wibracje i uderzenia mogą wyrządzić kosztowne szkody.
Podczas długich podróży oznacza to częste postoje: zakładanie łańcuchów, zdejmowanie, znowu zakładanie. Szczególnie na popularnych trasach zimowych, gdzie warunki nieustannie zmieniają się między śniegiem, roztopionym błotem a mokrym asfaltem, pochłania to sporo czasu i energii.
Zużycie jest szybsze, niż myślisz
Łańcuchy śniegowe wyglądają solidnie. Stal, grube ogniwa, wytrzymałe zapięcia — sprawia to wrażenie niezniszczalności. W praktyce materiał ściera się szybko, gdy tylko przez dłuższy czas jedzie się po asfalcie, nawet jeśli pokryty jest cienką warstwą śniegu. Każde uderzenie ogniwa o nawierzchnię działa jak uderzenie młotkiem.
Tańsze łańcuchy są często wykonane z miękkiej stali i mają prostsze zapięcia. Te rozciągają się lub odkształcają, przez co łańcuch przestaje dobrze przylegać do opony. Zauważasz to dopiero wtedy, gdy nie możesz właściwie napiąć łańcucha, a ten zaczyna uderzać w oponę i nadkole.
| Sytuacja | Wpływ na zużycie |
|---|---|
| Jazda po głębokim, ubitym śniegu | Stosunkowo niewielkie zużycie |
| Naprzemiennie śnieg i widoczny asfalt | Przyspieszone zużycie ogniw i zapięć |
| Dłuższa jazda po całkowicie czystym asfalcie | Bardzo szybkie zużycie, ryzyko pęknięć |
Ryzyko dla opon, felg i zawieszenia
Niedostatecznie napięty łańcuch zaczyna „klaskać". Przy każdym obrocie koła uderza w oponę lub felgę. Na stalowych felgach to zazwyczaj mniejszy problem, ale felgi aluminiowe szybko się rysują lub odkształcają. Łańcuch, który się zluzuje, może ponadto owinąć się wokół przewodów hamulcowych lub elementów zawieszenia.
Kilka kilometrów jazdy z obluzowanymi łańcuchami może skończyć się rachunkiem w warsztacie, przy którym koszty całego wyjazdu zimowego wypadają blado.
Na ryzyko narażone są też same opony. Ogniwa wbijające się w gumę powodują nacięcia lub wybrzuszenia, które nie zawsze są od razu widoczne, a później mogą doprowadzić do rozerwania opony. Dodaj do tego wibracje i zwiększone obciążenie amortyzatorów i łożysk kół — obraz staje się jasny: łańcuchy śniegowe to nie jest niewinne akcesorium.
W niektórych krajach jazda z łańcuchami na całkowicie odśnieżonej drodze jest ponadto zabroniona. Naruszenie tego zakazu grozi mandatem. Sprzedawcy i wypożyczalnie w gorączkowym szczycie sezonu rzadko o tym uprzedzają.
Dlaczego śniegowe skarpety bywają lepszym wyborem
Obok tradycyjnych łańcuchów istnieją tekstylne alternatywy, potocznie zwane skarpetami śniegowymi. Nasuwa się je jak pokrowiec na oponę. Wielu kierowców uważa je za znacznie wygodniejsze w użyciu, szczególnie przy pierwszym zastosowaniu.
Skarpety śniegowe zapewniają lepszą przyczepność na świeżym i ubitym śniegu. Są lżejsze, robią mniej hałasu i praktycznie nie rysują felg ani nadkoli. Często lepiej też pasują do samochodów z niewielką przestrzenią wokół opon, gdzie klasyczne łańcuchy są wręcz zakazane.
Mają jednak swoje ograniczenia. Materiał niezwykle szybko się zużywa na asfalcie lub lodzie z żwirem. Tam gdzie łańcuchy wytrzymują kilka sezonów, komplet skarpet po jednej ciężkiej zimie bywa już do wymiany. Poza tym na lodzie skarpety nie dorównują przyczepnością dobrym łańcuchom.
Kiedy wybrać co?
- Jeśli sporadycznie jeździsz w niższe partie gór z łagodnymi zimami — skarpety śniegowe mogą w zupełności wystarczyć.
- Jeśli co roku wybierasz się do wysokogórskich ośrodków narciarskich ze stromymi, zaśnieżonymi przełęczami — solidne łańcuchy dają większy margines bezpieczeństwa.
- Jeśli masz nowoczesne auto z małą przestrzenią w nadkolach — najpierw sprawdź instrukcję obsługi pod kątem dopuszczonych systemów.
Dobrze przygotowany wyjazd z łańcuchami śniegowymi
Kto zna wady łańcuchów, może zrobić wiele, by uniknąć problemów. Największym błędem jest czekanie z pierwszym zakładaniem łańcuchów aż do wybuchu prawdziwej śnieżycy. Godzina ćwiczeń na suchym parkingu w pobliżu domu przynosi ogromne korzyści. Poznajesz działanie systemu zapięć, uczysz się, ile miejsca potrzebujesz i w jaki sposób możesz zaoszczędzić swoim kolanom i dłoniom.
Przed wyjazdem sprawdź też stan łańcuchów: brak wygiętych ogniw, brak zardzewiałych zapięć, kompletność wszystkich części. Do bagażnika wrzuć starą matę lub kawałek kartonu do klękania, a do tego solidne rękawice robocze i latarkę. Brzmi banalnie, ale w praktyce robi ogromną różnicę.
Podczas jazdy zwracaj uwagę na znaki drogowe w górskich rejonach. Informują one, gdzie łańcuchy są obowiązkowe, ale też gdzie trzeba je zdjąć. Wiele uszkodzeń i frustracji wynika z tego, że kierowcy dla wygody jeżdżą z łańcuchami zbyt długo — na częściowo lub całkowicie czystych drogach.
Dodatkowe wskazówki dla polskich kierowców
Polscy kierowcy stosunkowo rzadko pokonują długie trasy w prawdziwym śniegu. Brakuje im przez to odpowiedniej rutyny. Tym ważniejsze jest sprawdzenie przed wyjazdem, czy samo opony zimowe wystarczą na daną destynację, czy lokalne przepisy wymagają dodatkowego wyposażenia. W niektórych krajach policja akceptuje skarpety śniegowe, w innych wyłącznie metalowe łańcuchy.
Kto wypożycza samochód za granicą, powinien na miejscu poprosić o demonstrację systemu montażu i uzyskać pisemne potwierdzenie, że dany zestaw pasuje do wypożyczonego modelu. To chroni przed nieprzyjemnymi dyskusjami w razie ewentualnych uszkodzeń.
Na koniec — styl jazdy ma ogromne znaczenie. Spokojne ruszanie, brak gwałtownych ruchów kierownicą i regularne zatrzymywanie się w celu sprawdzenia łańcuchów drastycznie zmniejszają ryzyko problemów. Łańcuchy śniegowe to nie cudowny środek, lecz pomoc doraźna. Z właściwym nastawieniem i solidnym przygotowaniem pozostają jednak przydatną inwestycją — taką, która nie zakończy twojego urlopu na poboczu drogi ani w warsztacie.













