Mała roślina, która kryje wielką moc
Już w marcu w wielu ogrodach pojawia się niepozorny zielony gość, który po cichu zalicza się do prawdziwych potęg odżywczych. Podczas gdy większość z nas cierpliwie czeka na sałatę, szpinak czy pomidory, ta skromna roślinka stoi już soczyście zielona i gotowa do zbioru.
Zimowa portulaka — znana też pod nazwami telerkruid czy winterportulak — wyrasta dokładnie wtedy, gdy świeżych warzyw brakuje najbardziej. To wyjątkowo praktyczny i wartościowy dodatek do wiosennego menu.
Czym właściwie jest zimowa portulaka?
Zimowa portulaka, której łacińska nazwa to Claytonia perfoliata, pochodzi pierwotnie z Ameryki Północnej. W Europie zdążyła się już jednak bardzo mocno zadomowić. Roślina tworzy charakterystyczne rozetki z małych, okrągłych listków — soczystych w dotyku i delikatnych w smaku.
W marcu to właśnie ona jako pierwsza wita nas świeżą zielenią w ogródku warzywnym lub wzdłuż ścieżek. Dobrze znosi chłód, szybko rośnie i łatwo się rozsiewa, podczas gdy sałata i inne liściaste warzywa jeszcze wahają się przy niskich temperaturach.
Kiedy i gdzie ją spotkasz?
Zimowa portulaka dostarcza świeżych witamin już późną zimą i wczesną wiosną — dokładnie w tym momencie, gdy domowe zapasy własnych plonów są na wyczerpaniu. To sprawia, że jej wartość jest szczególnie wysoka właśnie teraz.
Najczęściej można ją znaleźć w następujących miejscach:
- Ogrodach warzywnych i podwyższonych skrzynkach uprawnych
- Dzikich zakątkach ogrodu, gdzie wyrasta samoistnie
Dlaczego warto ją docenić?
To zioło zasługuje na miano zapomnianego skarbu wczesnej wiosny. Łatwe w uprawie, odporne na kaprysy pogody i gotowe do zbioru, kiedy inne warzywa dopiero raczkują — zimowa portulaka to roślina, która po prostu działa bez zbędnej pomocy ogrodnika.
Jej łagodny smak i soczysta tekstura sprawiają, że świetnie sprawdza się jako składnik sałatek, kanapek czy zielonych koktajli. Wystarczy tylko po nią sięgnąć — najprawdopodobniej rośnie już całkiem blisko Ciebie.













