Renault obiecuje zasięg 1400 km i ultraszybkie ładowanie w nowym planie na przyszłość

Renault zmienia kurs: mniej elektrycznego dogmatyzmu, więcej inteligentnych hybryd

Renault przewraca swój dotychczasowy plan do góry nogami: mniej sztywnego podejścia do elektryków, więcej przemyślanych hybryd — i agresywny sprint w dziedzinie akumulatorów, oprogramowania oraz robotów.

Francuski producent samochodów zaprezentował nową strategię sięgającą roku 2030, pełną ambitnych celów. Mowa o elektrycznych modelach ładujących się w zaledwie dziesięć minut, zasięgu do 1400 kilometrów oraz fabrykach wypełnionych humanoidalnymi robotami, które mają znacząco obniżyć koszty produkcji.

Od pełnej elektryfikacji do inteligentnego miksu prądu i benzyny

Przez długie lata Renault trzymało się jasnego, choć rygorystycznego celu: od 2030 roku sprzedawać w Europie wyłącznie samochody w pełni elektryczne. Ten plan właśnie trafił do kosza. Marka postawiła teraz na równy podział — pół na pół — między pojazdy elektryczne a hybrydowe na rynku europejskim.

Ta korekta kursu nie jest przypadkowa. Popyt na pełne elektryki rośnie wolniej, niż producenci się spodziewali. Jednocześnie Europa stopniowo łagodzi przepisy dotyczące emisji, co otwiera szersze drzwi dla hybryd i plug-inów.

Renault celuje w Europie w proporcję 50 procent samochodów w pełni elektrycznych i 50 procent hybrydowych w 2030 roku — ale w 100 procentach „zelektryfikowanych".

Według kierownictwa firmy marka nie zamierza już oferować w Europie aut z wyłącznie spalinowym napędem. Silnik benzynowy nadal będzie jednak odgrywał pewną rolę — na przykład jako generator lub wsparcie dla mniejszego silnika elektrycznego.

36 nowych modeli, w tym 16 w pełni elektrycznych

Aby wcielić tę strategię w życie, Renault w ciągu czterech lat wprowadzi na rynek 36 nowych modeli. Szesnaście z nich będzie w pełni elektrycznych, a pozostałe obejmą różne warianty hybryd — od mild-hybrid po plug-in.

W tym ofensywie firma zamierza połączyć trzy technologiczne filary:

  • Technologia akumulatorów umożliwiająca naładowanie znacznego zasięgu w około dziesięciu minut.
  • Zastosowanie tak zwanych range extenderów, pozwalających przejechać do 1400 kilometrów na jednym uzupełnieniu energii.
  • Obniżenie średniej emisji dla całej gamy modelowej do około 25 gramów CO₂ na kilometr.

Takim połączeniem Renault chce się ustawić pomiędzy pionierami w pełni elektrycznej motoryzacji a tradycyjnymi markami masowymi, które wciąż mocno opierają się na silnikach benzynowych i diesla.

Czy zasięg 1400 kilometrów to realne obietnice?

Zasięg to temat numer jeden w rozmowach o elektrykach. Obecne auta klasy średniej często osiągają na papierze 400–600 kilometrów. Renault idzie znacznie dalej, zapowiadając 1400 kilometrów dzięki między innymi przedłużaczom zasięgu.

W praktyce chodzi o dwa rozwiązania:

  • Mały silnik spalinowy pracujący wyłącznie jako generator, doładowujący akumulator podczas jazdy.
  • Systemy hybrydowe optymalizujące trasy długodystansowe poprzez sprytne łączenie energii elektrycznej i benzyny.

Obiecane dziesięć minut ładowania wskazuje na mocniejsze sieci szybkiego ładowania i nową chemię ogniw akumulatorowych. W branży uwaga koncentruje się głównie na akumulatorach solid-state lub znacznie udoskonalonych wariantach litowo-jonowych z wyższymi prędkościami ładowania i lepszą gospodarka cieplną.

Jeśli Renault rzeczywiście zdoła dodać setki kilometrów zasięgu w ciągu dziesięciu minut, zmieni to dla wielu kierowców odczucie związane z lękiem przed rozładowaniem baterii.

Wyzwanie tkwi nie tylko w samym akumulatorze, ale też w infrastrukturze ładowania. Szybkie ładowanie na takim poziomie wymaga znacznych mocy na każdym punkcie i sieci energetycznej zdolnej do obsłużenia takich szczytów. Producenci coraz częściej nawiązują więc współpracę z firmami energetycznymi i operatorami sieci ładowania.

Samochód jako produkt programowy: nadejście Software Defined Vehicle

Oprócz akumulatorów i układów napędowych Renault przesuwa oprogramowanie do absolutnego centrum całego projektu samochodu. Pod hasłem Software Defined Vehicle (SDV) auto staje się platformą, która nieustannie może otrzymywać nowe funkcje — przede wszystkim przez internet.

Jeszcze w tym roku Renault uruchomi elektryczną wersję dostawczaka Trafic, który jako pierwszy będzie w pełni obsługiwał aktualizacje over-the-air (OTA). Podobnie jak smartfon, samochód będzie w tle pobierał nowe funkcje, poprawki błędów i usprawnienia wydajności.

Funkcja programowa Korzyść dla kierowcy
Aktualizacje OTA Brak konieczności wizyty w warsztacie przy wprowadzaniu nowych funkcji lub usuwaniu błędów
Predykcyjne utrzymanie Auto wcześniej sygnalizuje zużycie, mniejsze ryzyko awarii
Usługi połączone Informacje o ruchu w czasie rzeczywistym, zdalne sterowanie, zarządzanie flotą

Dzięki takiej architekturze Renault może szybciej reagować na opinie klientów. Nowe systemy wspomagania jazdy, zarządzania energią czy funkcje infotainmentu pojawią się poprzez aktualizację programową, podczas gdy sprzęt w aucie będzie służył dłużej.

Marka chce w ten sposób zbliżyć się tempem rozwoju do chińskich producentów, którzy w błyskawicznym tempie wprowadzają kolejne modele. Cel jest jasny: skrócić cykl rozwoju nowego modelu do poniżej dwóch lat.

Humanoidalne roboty w fabryce: 350 „Calvinów" na hali produkcyjnej

Strategia nie kończy się na samym samochodzie. Renault gruntownie zmienia też środowisko produkcji. W ciągu najbliższych osiemnastu miesięcy w różnych zakładach pojawi się 350 humanoidalnych robotów noszących imię Calvin.

Roboty te zostały opracowane przez francuską firmę start-up Wandercraft i przejmą zadania, które są dziś fizycznie najbardziej obciążające dla pracowników — takie jak dźwiganie, obracanie czy powtarzalne czynności w niewygodnych pozycjach.

Dzięki 350 humanoidalnym robotom Renault celuje w 20-procentowy wzrost zdolności produkcyjnej we Francji — bez konieczności zatrudniania proporcjonalnie większej liczby pracowników.

Wdrożenie Calvinów ma obniżyć koszt produkcji przypadający na jeden samochód, szczególnie w segmencie kompaktowych elektryków, gdzie marże są wyjątkowo niskie. Renault wyraźnie wzoruje się przy tym na konkurentach takich jak BMW czy Hyundai, którzy posunęli się już dalej w zaawansowanej automatyzacji.

Co to oznacza dla miejsc pracy w fabryce?

Pojawienie się humanoidalnych robotów nieuchronnie rodzi pytania o zatrudnienie. Renault oficjalnie przedstawia je jako asystentów, nie jako zastępców. Pracownicy mieliby przechodzić od ciężkiej fizycznej roboty do kontroli, programowania i konserwacji.

Dyskusja o przyszłości fabrycznych miejsc pracy będzie jednak przybierać na sile. W najbliższych latach kluczowe będzie przekwalifikowanie: spawacze, monterzy i pracownicy logistyki otrzymają zadania związane z obsługą i nadzorem zautomatyzowanych systemów.

Co to oznacza dla polskiego kierowcy?

Dla zmotoryzowanych w Polsce ta strategia może przełożyć się konkretnie na szerszą ofertę modeli łączących napęd elektryczny i hybrydowy — z o wiele dłuższymi dystansami między kolejnymi ładowaniami lub tankowaniami.

Dostawczak elektryczny Trafic z funkcjami OTA może zaoszczędzić zarządcom flot pieniądze i przestoje. Taki samochód sam zasygnalizuje na przykład, że dany element wkrótce wymaga wymiany — zanim dojdzie do prawdziwej awarii.

  • Niższa emisja bez całkowitego uzależnienia od stacji ładowania.
  • Mniejszy lęk przed rozładowaniem dzięki większemu zasięgowi.
  • Więcej usług cyfrowych, takich jak zdalne monitorowanie i sterowanie przez aplikację.
  • Szybsze wprowadzanie nowych modeli, co oznacza sprawniejsze przenikanie technologii do tańszych segmentów rynku.

Czym jest range extender i dlaczego dziesięć minut ładowania ma tak duże znaczenie

Range extender działa inaczej niż klasyczna hybryda. W tradycyjnej hybrydzie silnik spalinowy regularnie bezpośrednio napędza koła. W przypadku range extendera silnik pełni przede wszystkim rolę generatora — wytwarza prąd, by utrzymać odpowiedni poziom naładowania akumulatora, podczas gdy koła w praktyce są napędzane elektrycznie.

Takie rozwiązanie umożliwia pokonywanie długich tras bez konieczności stosowania ogromnych akumulatorów, zachowując jednocześnie wrażenia z jazdy typowe dla elektryka. Co więcej, stanowi zabezpieczenie w rejonach, gdzie stacje ładowania są rzadkością lub przepustowość sieci energetycznej jest problematyczna.

Szybkie ładowanie w około dziesięciu minutach uderza w inną czułą strunę — czas. Większość ludzi zaakceptuje krótki postój w trasie, ale nie chce tkwić przy słupku przez trzy kwadranse. Gdy technika i infrastruktura osiągną poziom, na którym te dziesięć minut stanie się standardem, porównanie z tankowaniem na stacji benzynowej definitywnie przechyli się na korzyść elektrycznych aut.

Czy Renault dotrzyma swoich harmonogramów, zależy od znacznie więcej niż własnych ambicji — surowce do produkcji akumulatorów, regulacje prawne, ceny energii i konkurencja będą odgrywały równie ważną rolę. Jedno jest jednak pewne dla konsumentów i firm: najbliższe lata nie będą kręciły się wyłącznie wokół pytania „elektryczny czy nie" — liczyć się będzie połączenie technologii akumulatorów, oprogramowania i inteligentnej produkcji, które zadecyduje o całym pakiecie.

Author

  • Remigiusz Wierzgoń, znany jako Rezigiusz, to popularny polski twórca internetowy i influencer, który dzieli się praktycznymi lifehackami, poradami DIY oraz pomysłami na ułatwienie codziennego życia. Jego treści łączą rozrywkę z użytecznymi wskazówkami, docierając do szerokiej grupy odbiorców zainteresowanych kreatywnymi i praktycznymi rozwiązaniami.

Przewijanie do góry