Dorastanie ze smartfonem ma swoją ukrytą cenę
Nikt się tego nie spodziewał, ale dorastanie w otoczeniu smartfonów i tabletów ma zaskakujące konsekwencje. Po raz pierwszy od ponad stu lat młodzi ludzie wypadają gorzej na testach pamięci, rozumowania i uwagi niż ich rodzice w tym samym wieku.
Neuronaukowcy biją na alarm i wskazują na cyfrowe przeciążenie, politykę edukacyjną oraz zmiany w codziennych nawykach jako możliwe przyczyny tego zjawiska.
Przez stulecie każde pokolenie stawało się mądrzejsze – aż do teraz
Przez ponad sto lat niemal każde badanie wskazywało na ten sam trend: kolejne pokolenia osiągały wyższe wyniki w testach IQ niż poprzednie. Zjawisko to nosi nazwę efektu Flynna. W wielu krajach zachodnich oznaczało to wzrost o około trzy punkty IQ na dekadę.
Ten systematyczny postęp nie był przypadkowy. Badacze wiążą go z głębokimi przemianami, które zachodziły przez cały dwudziesty wiek:
- znacznie szerszy dostęp do edukacji i dłuższy czas jej trwania
- lepsza dieta i opieka zdrowotna we wczesnych latach życia
- coraz bardziej złożone zawody i codzienne życie, stymulujące mózg na różne sposoby
- domy pełne książek, puzzli, radia, telewizji, a później komputerów
Dzieci dorastały w środowiskach mentalnie bogatszych i bardziej wymagających niż te, w których wychowywali się ich dziadkowie. Przez lata standardowe testy pamięci, logicznego myślenia i rozumienia języka pokazywały niemal prostą linię wzrostową.
Około 2010 roku trend się odwrócił
Ten wzrostowy trend wydaje się teraz definitywnie przełamany. Mniej więcej od 2010 roku wyniki najpierw przestały rosnąć, a następnie w wielu krajach zaczęły wyraźnie spadać. Amerykański neuronaukowiec Jared Cooney Horvath przedstawił odpowiednie dane przed Kongresem Stanów Zjednoczonych.
Obecne pokolenie młodych ludzi osiąga przeciętnie niższe wyniki w kluczowych funkcjach mózgu niż ich rówieśnicy sprzed dziesięciu czy dwudziestu lat.
Nie chodzi o niewielki spadek w jednej dziedzinie. Badacze odnotowują między innymi:
- słabszą pamięć roboczą – krótkotrwałe przechowywanie informacji i operowanie nimi staje się trudniejsze
- mniej sprawne myślenie abstrakcyjne – dostrzeganie związków, rozpoznawanie wzorców i rozwiązywanie zagadek logicznych
- osłabioną zdolność koncentracji – dłuższe skupienie na jednym zadaniu wymaga coraz większego wysiłku
Podobny trend widać w międzynarodowych testach, takich jak badanie PISA obejmujące uczniów w wieku 15 lat. W 2022 roku średnie wyniki z matematyki, czytania i nauk przyrodniczych były wyraźnie niższe niż dziesięć lat wcześniej – zarówno w Europie, jak i w Ameryce Północnej.
Ekrany są wskazywane jako winowajcy, ale problem jest szerszy
Horvath i inni badacze zwracają uwagę na uderzającą zbieżność: właśnie w tym czasie, gdy wyniki zaczęły spadać, codzienne życie młodych ludzi zostało całkowicie zdominowane przez ekrany. Smartfony, media społecznościowe, streaming, gry i stałe bycie online stały się błyskawicznie normą.
Pokolenie Z – urodzone mniej więcej w latach 1997–2012 – spędza szacunkowo przeciętnie osiem godzin dziennie przed ekranem. To około połowa wszystkich godzin, w których nie śpią. Co istotne, dotyczy to nie tylko wolnego czasu: szkoła i odrabianie lekcji również w coraz większym stopniu przenoszą się na platformy cyfrowe.
Gdy ekrany wypełniają niemal każdą chwilę spokoju, zostaje mniej miejsca na nudę, głębokie czytanie, marzenia i skupioną naukę – a to właśnie te aktywności stawiają największe wymagania pamięci i uwadze.
Badacze podkreślają, że prawdopodobnie mamy do czynienia z kombinacją wielu czynników. Oprócz czasu spędzonego przed ekranem istotną rolę odgrywają również:
- niedobór snu wynikający z późnego korzystania z komunikatorów, grania i scrollowania
- mniejsza aktywność fizyczna, która bezpośrednio wpływa na zdrowie mózgu
- nadmiar bodźców i ciągłe przerywanie – zarówno w domu, jak i w szkole
- rosnący stres i presja osiągnięć wśród młodych ludzi
Szkoły pełne laptopów nie okazały się cudownym rozwiązaniem
Przez długi czas technologia cyfrowa była postrzegana jako klucz do nowoczesnej edukacji. W takich krajach jak Stany Zjednoczone szkoły na szeroką skalę zastępowały zeszyty laptopami i tabletami, często przy wsparciu znacznych funduszy rządowych i firm technologicznych.
Według Horvatha i różnych ewaluacji efekty okazały się mniej obiecujące, niż oczekiwano. Gdy dzieci uczą się głównie przez ekrany, sprawdzone metody nauki schodzą na dalszy plan. Mowa tu o pisaniu ręcznym, głośnym czytaniu, sporządzaniu notatek w zeszycie i ćwiczeniu bez rozpraszaczy.
Badania pokazują, że uczniowie lepiej zapamiętują materiał, gdy robią notatki ręcznie, niż gdy wpisują te same treści na klawiaturze laptopa.
Narzędzia cyfrowe świetnie sprawdzają się w określonych zastosowaniach – na przykład przy ćwiczeniach z natychmiastową informacją zwrotną czy wizualizowaniu trudnych pojęć. Problem polega jednak na tym, że w praktyce całe klasy stają się środowiskiem ekranowym, gdzie powiadomienia, czaty i inne aplikacje nieustannie rywalizują o uwagę uczniów.
Skandynawia przystępuje do hamowania cyfryzacji w edukacji
Co znamienne, pierwsze zdecydowane reakcje sprzeciwu wobec cyfrowej edukacji nadchodzą właśnie z krajów technologicznie najbardziej zaawansowanych. Kilka skandynawskich rządów zaczęło weryfikować swoje polityki edukacyjne i stopniowo wycofuje tablety z sal lekcyjnych.
Szwecja wraca do papierowej teczki szkolnej
W 2023 roku Szwecja ogłosiła ograniczenie roli cyfrowych pomocy dydaktycznych w szkołach podstawowych. Tablety znikają stopniowo z najniższych klas. Nauczyciele otrzymują wytyczne, by ponownie częściej korzystać z książek, zeszytów i fizycznych zadań.
Przyczyną tej decyzji były coraz gorsze wyniki w nauce od czasu masowego wprowadzenia cyfrowych materiałów dydaktycznych. Szwedzkie władze obawiają się, że małe dzieci potrzebują najpierw solidnych podstaw czytania, pisania i liczenia, zanim będą się uczyć długotrwale i samodzielnie przez ekran.
Dania i Norwegia na nowo doceniają pisanie ręczne
Także Dania i Norwegia zmieniają proporcje między analogowym a cyfrowym nauczaniem. Szkoły kładą tam ponownie duży nacisk na pisanie ręczne. Czas spędzany przed ekranami jest bardziej rygorystycznie limitowany, a nauczyciele są zachęcani do zadawania prac bez użycia ekranów.
Władze oświatowe ostrzegają, że nauka przez ekrany może przenikać do pamięci długotrwałej płycej, zwłaszcza u małych dzieci, które dopiero budują swoje umiejętności czytania.
Samoocena rośnie, wyniki spadają
Jedną z najbardziej uderzających obserwacji z badań Horvatha jest przepaść między tym, jak młodzi oceniają własne zdolności, a tym, co pokazują testy. Młodzi dorośli z pokolenia Z często przyznają sobie wyższe noty za sprawność umysłową niż robiły to poprzednie pokolenia.
To stoi w wyraźnej sprzeczności z mierzonym spadkiem pamięci, koncentracji i umiejętności rozumowania. Naukowcy podejrzewają, że poczucie sprawności umysłowej wynika po części z łatwości, z jaką informacje są dostępne online. Gdy odpowiedź na każde pytanie leży o jedno wyszukiwanie lub okno czatu dalej, człowiek ma wrażenie, że sam ją zna.
Badania wskazują, że ludzie niekiedy nieświadomie traktują wiedzę znalezioną w wyszukiwarkach jako „własną". Mózg przechowuje wówczas mniej informacji samodzielnie, bo przyzwyczaił się do korzystania z natychmiastowej zewnętrznej pomocy. Ta zmiana może tłumaczyć rozdźwięk między subiektywną pewnością siebie a obiektywnymi wynikami testów.
Nie wszystko idzie w dół – myślenie wzrokowo-przestrzenne lekko zyskuje
Badania Northwestern University pokazują, że regres nie jest widoczny we wszystkich obszarach testów inteligencji. Część młodych ludzi osiąga nieco lepsze wyniki w zadaniach polegających na szybkim rozpoznawaniu wzorców w kształtach i symbolach – tzw. rozumowaniu matrycowym.
Ten typ zadań przypomina to, co wielu młodych robi każdego dnia w grach, aplikacjach i interfejsach pełnych ikon. Mózg ćwiczy się w błyskawicznym rozpoznawaniu i porządkowaniu informacji wizualnych. Ta umiejętność rośnie, podczas gdy inne – wymagające myślenia językowego lub długotrwałej koncentracji – są pod presją.
Co rodzice, szkoły i młodzi ludzie mogą teraz zrobić
Neuronaukowcy nie nawołują do całkowitego zakazu technologii, lecz do jej znacznie bardziej świadomego stosowania. Oto kilka praktycznych wskazówek:
- wprowadź stałe bloki czasu bez ekranów – na czytanie, odrabianie lekcji i zabawę
- zachęcaj dzieci do streszczania ważnego materiału na papierze, nie tylko w aplikacji
- wspieraj aktywności wymagające głębokiej koncentracji: gruba książka, granie na instrumencie, skomplikowane zestawy do budowania
- zadbaj o wystarczającą ilość snu – telefony powinny zostawać poza sypialnią
- w szkołach ustal jasne zasady dotyczące tego, kiedy laptopy mogą być otwarte, a kiedy zamknięte
Dla szkół warto na nowo przeanalizować każdą lekcję pod kątem jednego pytania: gdzie narzędzie cyfrowe rzeczywiście coś wnosi, a gdzie głównie rozprasza? Niektóre szkoły eksperymentują już z „dniami analogowymi", gdy działa jedynie tablica interaktywna, a wszystkie pozostałe ekrany pozostają wyłączone.
Warto też przemyśleć, jak mówimy o inteligencji. Jeśli dostęp do informacji nie jest tym samym co jej rozumienie, testy, oceny i codzienna informacja zwrotna powinny w znacznie większym stopniu sprawdzać to, co uczniowie potrafią samodzielnie odtworzyć, wyjaśnić i zastosować – bez żadnych pomocniczych narzędzi.
Wreszcie niebagatelną rolę odgrywa samo otoczenie domowe. Dom pełen widocznych książek, gier planszowych i materiałów twórczych zachęca do innego zachowania niż salon, w którym telewizor lub tablet są włączone niemal bez przerwy. Drobne zmiany w codziennych nawykach i aranżacji przestrzeni mogą z czasem wywrzeć na mózg równie duży wpływ jak wielkie przemiany, które niegdyś napędzały słynny efekt Flynna.













