Naukowiec chce pozyskiwać prąd z morskich fal za pomocą pływającego żyroskopu

Nowe spojrzenie na stary pomysł: energia elektryczna z fal morskich

Japoński badacz jest przekonany, że w nieustannym ruchu oceanicznych wód drzemie znacznie więcej energii elektrycznej, niż dotychczas udawało się nam wykorzystać. Prosta, pływająca konstrukcja z błyskawicznie obracającym się kołem zamachowym w środku — według najnowszych obliczeń to wystarczy, by zamieniać energię fal w prąd znacznie sprawniej niż wszystkie dotychczasowe metody.

Koncepcja pochodzi z Osaki i wzbudza spore zainteresowanie w środowisku naukowym, choć jak dotąd istnieją wyłącznie symulacje komputerowe — żaden prototyp nie trafił jeszcze na wodę.

Czym jest GWEC i jak działa?

Pomysł czerpania energii z sił falowania morskiego nie jest nowy. Kraje nadmorskie od dziesięcioleci eksperymentują z różnorodnymi konstrukcjami — od gigantycznych „wężowych" kolektorów po boje kołyszące się na powierzchni wody. Podejście Takahito Iidy, badacza architektury okrętowej i morskiej na Uniwersytecie w Osace, różni się jednak w jednym kluczowym aspekcie: w sercu systemu pracuje żyroskop.

Jego urządzenie nosi nazwę GWEC — Gyroscopic Wave Energy Converter. To pływający korpus, wewnątrz którego ciężkie koło zamachowe obraca się z bardzo dużą prędkością i poprzez specjalny mechanizm napędza generator elektryczny.

Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że w idealnych warunkach można zamienić w elektryczność nawet połowę energii kinetycznej fal morskich.

Oznacza to, że koncepcja ta zbliża się do fundamentalnej granicy fizycznej, którą przez długi czas uważano za niemożliwą do osiągnięcia.

Jak żyroskop „oswaja" morskie fale?

Dla laika żyroskop wydaje się zachowywać wręcz uparcie. Gdy koło zamachowe obraca się bardzo szybko, opiera się wszelkim próbom zmiany położenia swojej osi. To zjawisko fizyczne nosi nazwę precesji: na działającą siłę zewnętrzną układ reaguje ruchem prostopadłym do kierunku tej siły.

Gdy przełożymy tę zasadę na pływającą platformę, dzieje się coś interesującego. Fale wprawiają ją w kołysanie i przechylanie. Żyroskop wewnątrz odpowiada na to skręcającym ruchem, który można bardzo efektywnie przechwycić mechanicznie i przekazać dalej do generatora. W ten sposób z pozornie bezużytecznego bujania powstaje prąd elektryczny.

Podobne koncepcje pojawiały się już w latach 2000., między innymi za sprawą badaczy z Politechniki w Turynie. Mimo obiecujących prototypów żaden z nich nie odniósł przełomowego sukcesu — systemy były po prostu zbyt mało elastyczne.

Słabość dawnych elektrowni falowych

Morze bywa nieprzewidywalne. Fale nieustannie różnią się między sobą pod względem:

  • wysokości
  • kierunku
  • częstotliwości (odstępu między kolejnymi falami)
  • kształtu (łagodna, długa fala oceaniczna kontra krótka, stroma fala wiatrowa)

Wcześniejsze instalacje żyroskopowe były projektowane pod ściśle określony zakres parametrów falowania — konkretną wysokość i okres fali. Gdy warunki się zmieniały, sprawność urządzeń gwałtownie spadała. Sytuacja przypomina stałe panele słoneczne, które nie podążają za słońcem: w teorii świetne, w praktyce często marnotrawione.

Właśnie tutaj Iida widzi przestrzeń do poprawy. Jego celem było obliczenie systemu zdolnego do aktywnego dostosowywania się do zmiennych warunków morskich, zamiast biernego kołysania się na falach.

50 procent — magiczna granica fizyki fal

Opublikowane prace opierają się na modelach matematycznych i symulacjach numerycznych, których wyniki ukazały się w prestiżowym czasopiśmie „Journal of Fluid Mechanics". Iida wykazuje w nich, że jeśli dwa kluczowe parametry są stale dopasowywane do aktualnych warunków falowania, udział odzyskiwanej energii sięga nawet 50 procent:

  • prędkość obrotowa koła zamachowego
  • opór generatora (czyli siła, z jaką „hamuje" on cały układ)

Dzięki zastosowaniu dynamicznego układu sterowania przetwornik żyroskopowy w symulacjach pozostaje blisko tej granicy nawet przy zmiennych falach. I nie jest to przypadkowa wartość — 50 procent wyznacza fundamentalne ograniczenie fizyczne. Przetwornik oscylujący na powierzchni wody nie może wychwycić więcej niż mniej więcej połowy energii przenoszonej przez falę, nie zakłócając przy tym samego falowania.

W energetyce wiatrowej istnieje analogiczna wartość: granica Betza wynosi 59 procent. Żadna turbina wiatrowa nie może przekroczyć tego teoretycznego maksimum, niezależnie od pomysłowości projektu.

Co symulacje już pokazują — a czego jeszcze nie

Dotychczasowe modele obliczeniowe zakładają „ładne" fale: regularne, jednorodne, dające się elegancko opisać matematycznie. Prawdziwe morze rzadko tak wygląda. W kolejnych testach Iida sprawdzał więc swój model również w warunkach nieregularnych, asymetrycznych fal. Wówczas sprawność wyraźnie spadała — zwłaszcza przy bardzo chaotycznym, wzburzonym morzu.

Drugim istotnym źródłem niepewności jest własne zużycie energii przez żyroskop. Rozpędzenie koła zamachowego do odpowiedniej prędkości i kompensacja nieuchronnych strat tarcia wymagają dostarczenia energii elektrycznej. W dotychczasowych obliczeniach ten wewnętrzny pobór mocy nie jest jeszcze realistycznie uwzględniony. W niekorzystnym scenariuszu własne zapotrzebowanie energetyczne mogłoby pochłonąć znaczną część pozyskanego prądu.

Czy system rzeczywiście dostarczy nadwyżkę energii netto — odpowiedzią będą dopiero prawdziwe prototypy pływające na morzu.

Droga z komputera na otwarte wody

Mimo otwartych pytań Iida planuje już testy w warunkach rzeczywistych. Początkowo przewidziane są badania w mniejszej skali — w basenach falowych lub na chronionych akwenach testowych. Celem jest weryfikacja teoretycznych prognoz na podstawie rzeczywistych pomiarów: czy system zachowuje się wśród prawdziwych, spienionych fal tak, jak obiecują równania?

Równolegle badacz rozważa radykalnie odmienną geometrię urządzenia. Dotychczasowe systemy są przeważnie symetryczne — identyczne z lewej i prawej strony. Właśnie ta symetria może być częściową przyczyną teoretycznych ograniczeń. Asymetryczny kształt mógłby wchodzić w interakcję z falami w inny sposób i wyciągać z nich jeszcze więcej energii.

To wciąż spekulatywne rozważania — sam Iida tak je określa. Jednak testy z prototypem mają przynajmniej pokazać, czy przetwornik żyroskopowy jest w stanie zbliżyć się do magicznej granicy 50 procent, a może nawet nieznacznie ją przekroczyć dzięki przemyślanej geometrii.

Dlaczego energia fal jest tak interesująca?

Energia wiatru i słońca rozwija się w zawrotnym tempie, ale obie mają wspólną słabość: są bardzo zmienne. Oceany natomiast oferują na rozległych obszarach stosunkowo równomierne wzorce falowania. Regiony silnego zachodniego wiatru — na przykład u wybrzeży Irlandii, Szkocji czy części Portugalii — uchodzą za prawdziwe energetyczne eldorado.

Energia falowa niesie ze sobą kilka potencjalnych zalet:

  • Wysoka gęstość energii: w porównaniu z wiatrem fale często zawierają więcej energii na metr kwadratowy.
  • Przewidywalne wzorce: fale oceaniczne generowane przez odległe sztormy przemierzają tysiące kilometrów i docierają do wybrzeży w sposób stosunkowo stabilny.
  • Oszczędność terenu na lądzie: instalacje morskie nie zajmują cennych powierzchni lądowych.

Jednocześnie eksploatacja morza stawia przed konstruktorami ogromne wyzwania: słona woda, gwałtowne sztormy, korozja, trudna logistyka konserwacji. System taki jak przetwornik żyroskopowy musi być zatem nie tylko wydajny, ale przede wszystkim ekstremalnie wytrzymały. Każda naprawa z udziałem specjalistycznego statku pochłania ogromne koszty i energię.

Słownik kluczowych pojęć

Pojęcie Wyjaśnienie
Energia kinetyczna Energia ruchu — w morzu zawarta jest w pionowych ruchach powierzchni wody.
Precesja Właściwość obracających się ciał polegająca na reagowaniu na siłę zewnętrzną ruchem prostopadłym do jej kierunku.
Okres fali Czas dzielący dwa kolejne grzbiety fal przechodzące przez dany punkt.
Sprawność (wirkungsgrad) Udział dostępnej energii, który ostatecznie zostaje zamieniony w użyteczną energię elektryczną.

Dla przyszłych elektrowni falowych ten ostatni parametr jest kluczowy. Nawet teoretycznie bardzo wydajny system na niewiele się zda, jeśli koszty budowy, eksploatacji i konserwacji pochłoną zbyt wiele energii i pieniędzy.

Co ta koncepcja może oznaczać dla transformacji energetycznej?

Dla krajów o długiej linii brzegowej dojrzała technologia przetwornika żyroskopowego otwiera fascynujące możliwości. Wyobraźmy sobie farmy złożone z wielu jednostek zakotwiczonych u wybrzeży, przesyłających prąd na ląd lub zasilających bezpośrednio pływające instalacje — na przykład platformy wiertnicze czy morskie odsalarnie wody.

Realne są też rozwiązania hybrydowe: elektrownie falowe mogłyby dzielić lokalizacje z morskimi farmami wiatrowymi, korzystając ze wspólnej infrastruktury przyłączeniowej i w ten sposób obniżając koszty. Gdy energia fal i wiatru wzajemnie się uzupełniają w czasie, łączna produkcja staje się bardziej stabilna, odciążając sieci elektroenergetyczne i magazyny energii.

Do tego scenariusza droga jest jeszcze daleka. Koncepcja Iidy dowodzi jednak, że powierzchnia morza skrywa teoretycznie więcej energii, niż dotychczasowe prototypy były w stanie wydobyć. Czy z eleganckich równań da się zbudować naprawdę opłacalną elektrownię — rozstrzygną najbliższe lata, na otwartym morzu, z dala od klastrów obliczeniowych.

Author

  • Remigiusz Wierzgoń, znany jako Rezigiusz, to popularny polski twórca internetowy i influencer, który dzieli się praktycznymi lifehackami, poradami DIY oraz pomysłami na ułatwienie codziennego życia. Jego treści łączą rozrywkę z użytecznymi wskazówkami, docierając do szerokiej grupy odbiorców zainteresowanych kreatywnymi i praktycznymi rozwiązaniami.

Przewijanie do góry